jest pięknie!
po prostu… śnieg i zima nastrajają mnie tak pozytywnie, że wszystko widzę w różowych barwach
choć może bardziej w złoto-czerwonych, bo te kolory królują na naszej choince, więc i w dekoracjach świątecznych całego domu. Jest mnóstwo oczywiście rzeczy które potencjalnie ten, niepoprawny wręcz, optymizm mogłyby mi zepsuć, ale nawet one jakoś inaczej wyglądają jak za oknem biało a w domu pachnie choinką, jest ciepło i świątecznie od dekoracji. Codzienność, jakkolwiek nie zawsze różowa, w tym czasie staje się zdecydowanie bardziej przyjazna ![]()
no ale żeby nie było tak całkiem słodko, (choć w sumie czemu nie?! każdemu jest potrzebna taka chwila szczęścia ot tak po prostu, jak w jednej z piosenek Julci ulubionych chłopaków – “…it feel so good to be alive…”) Jula miała niedawno (15.12) atak, a nawet dwa pod rząd, choć ten pierwszy był raczej czymś w rodzaju zapowiedzi tego właściwego. Ataki na szczęście były lekkie i też już trochę czasu minęło od ostatniego, więc mimo wszystko nie jest źle, choć takie sytuacje zawsze nas stresują a na Julci na pewno się odbijają.
Z lepszych a nawet bardzo dobrych wiadomości – dostaliśmy dofinansowanie z Fundacji TVN Nie jesteś sam
i faktycznie na szczęście nie jesteśmy
Nie liczyłam już na to w tym roku, bo pisałam do niej kilka miesięcy temu a rok jakby już zbliża się do końca, ale tu miła niespodzianka nas spotkała prawie jak prezent pod choinkę
Dzięki temu możemy spokojnie wkraczać w nowy rok rehabilitacji.
Bardzo serdecznie dziękujemy Fundacji, która co roku nas nie zawodzi
Tymczasem Święta nadchodzą i determinują wszystko co się dookoła dzieje, szczególnie widać to na mieście, gdzie ludzie w ostatnim rzucie szukają jeszcze prezentów. Ja muszę się pochwalić (a co, mój blog to mogę!
), że w tym roku mam już za sobą ten pośpiech bo wszystkie prezenty sobie leżą i spokojnie czekają na Mikołaja
w sumie to trochę nakłamałam bo jeszcze jeden mam do kupienia, ale to już właściwie tylko formalność
i spokój.
Ale prezenty to nic, (że nie wspomnę o kartkach świątecznych, wysłanych już kilka dni temu
), najważniejsze jest, że mamy już choineczkę! ubrana elegancka stoi sobie i pachnie ![]()
w procesie ubierania uczestniczyliśmy wszyscy, czyli: ja ubierałam, Julcia patrzyła i ubierała (czas ubierania przez nią choinki był wprost proporcjonalny do wytrzymałości mojej ręki na której trzymałam Juleczkę… czyli jakieś dwie bombeczki i łańcuch…
) a Damian to wszystko uwieczniał. Czyli każdy robił to w czym czuje się najlepiej ![]()
I w ten oto sposób mam kilka zdjątek z tego doniosłego wydarzenia
Choineczka stoi na miejscu (przy czym użycie tu zdrobnienia bynajmniej nie jest przypadkowe, bo ma ok 1 m. i jak co roku jest w doniczce) dookoła jeszcze małe akcenty świątecznej aury, a dziś całkiem konkretnie mogliśmy poczuć się jak na Wigilii, bo odbyło się jak co roku spotkanie wigilijne Julci ośrodka.
Nauczona doświadczeniem zeszłorocznym (zapraszam do lektury opisu Wigilii 2009 w OREW na blogu) kiedy to Jula mocno się rozpłakała na wejście, podeszłam do tematu powoli i spokojnie, i choć początkowo było nerwowo, ostatecznie się opłaciło i Julcia w spokoju obejrzała jasełek, posłuchała kolęd i dzieliła się opłatkiem, dostała prezent od Mikołaja,a nawet zjadła pokaźny pasztecik z kapustką i grzybami, a wiadomo, że jak apetyt dopisuje to wszystko gra ![]()
Całe spotkanie wigilijne było bardzo nastrojowe, przejęte bardzo swoją rolą dzieci, choć nie tylko, bo starsi uczestnicy stowarzyszenia także, odgrywali sami lub z pomocą wychowawców, scenki z okresu narodzin Chrystusa, potem wszyscy (a było mnóstwo osób) śpiewaliśmy kolędy i dzieliliśmy się opłatkiem. Takie spotkania, choć dla nas zawsze początkowo stresujące ze względu na strachliwą dość naturę Julci, ostatecznie okazują się być bezcenne i są bardzo dobrą okazją do spotkania się w szerszym gronie.
a oto i zdjęcia
domowy i zimowy dodatkowo ![]()
Zima piękna, a tym piękniejsza że miałam w tym tygodniu luksus oglądania jej w całej okazałości z bezpiecznej zaokiennej odległości ![]()
A to dlatego, że nieco z Julcią się pochorowałyśmy, Damian na szczęście trzyma formę bo ktoś przecież musi być na chodzie ![]()
Ja z Julcią za to miałyśmy tydzień mamy z córcią
posmarkane i z lekko bolącym gardełkiem spędziłyśmy go w domku niewiele się wychylając na zewnątrz i testując swoją wzajemną cierpliwość (z różnym skutkiem…
) ale w rezultacie przetrwałyśmy w dobrych humorach (w chwilach kryzysu z cyklu “zaraz wyjdę z siebie i stanę obok jak ten fąfel nie przestanie krzyczeć”… Tata przybiegał po pracy na ratunek i łagodził sytuację:) )
Julcia nie chodziła do przedszkola ale Sebastian przychodził do nas także od ćwiczeń nie było laby
Sumiennie Julcia uczestniczyła też w zajęciach u pani Agnieszki swojej nowej logopedki.
I pewnie dlatego Julcię odwiedziło tyle Mikołajów
od niedzieli poczynając a na wtorku kończąc (a ponieważ jak wiadomo Mikołaj jest jeden, to reszta pewnie była posłańcami
).
Tak więc, poza oczywistymi posłańcami w postaci rodziców był posłaniec w osobie Babci, Dziadka, cioci Marty, wujka Emanuela, cioci Ani, wujka Piotrka, cioci Sylwii i wujka Marka w niedzielę, w poniedziałek drugiej Babci, wujka Łukasza, wujka Adasia i cioci Dominiki a we wtorek prosto z Gdańskiego oddziału mikołajowego nasz coroczny posłaniec wujek Tomuś ![]()
Jula dostała mnóstwo prezentów (wygląda na to, że była grzeczna
) i a wszyscy mieliśmy okazję spotkać się w rodzinnym, i nie tylko, gronie ![]()
a tego nigdy za dużo.
jeden z prezentów wymagał od przywożącego go posłańca specjalnego zaangażowania przy rozpakowywaniu – Tomuś jesteś wielki
pozdrawiamy!
Tymczasem trwa gorączka świątecznych zakupów, w naszym przypadku większa część listy mikołajowej odhaczona, jak zwykle na koniec została Julcia bo dla niej zawsze nam się najtrudniej wybiera. Myślę sobie, że o wiele łatwiej byłoby gdyby mogła powiedzieć co chce, ale z drugiej strony obserwując jej reakcje na pokazywane zabawki jest tak jakby mówiła i co by nie robić zawsze wychodzi na Kubusia Puchatka siedzącego sobie i opowiadającego bajeczki
Radość na jej buźce jak jej go pokazaliśmy w sklepie to nawet więcej niż słowa
Także taki Mikołaj ma tajny plan
Na tego misia czaimy się już drugi rok, w zeszłym niespodziewanie pojawiła się Myszka Miki o podobnych właściwościach (która zresztą do dziś służy Julci i nadal bardzo ją cieszy) więc kupiliśmy Myszkę, bo to ulubiona postać Julci. Takie interaktywne zabawki są dla Julci najlepsze. Sama nie umie po nie sięgnąć i ich sobie włączyć, więc najlepiej gdy łatwo je nacisnąć przypadkiem i trochę trwa zanim znowu się wyłączą. Jak Julcia miała dwa latka mój Tata kupił jej w Anglii takiego śmiesznego Elmo, który śmieje się i gada a przy tym tarza troszkę po ziemi, po czym zawsze umie sam wstać. Nawet walizeczka w której był zamknięty po otwarciu się śmiała (co pewnej nocy o mało nie doprowadziło nas do zawału kiedy przypadkiem się otworzyła…
)
Elmo początkowo nie cieszył się Julci sympatią, chyba była za mała jeszcze i bała się go troszkę. Sporo czasu stał sobie w pokoiku Jucli i tak naprawdę dopiero niedawno wrócił do łask i Jula bardzo go polubiła. Jest on o tyle fajny, że mogę go położyć Juli na kolanach jak np. siedzi sobie na tej wielkiej pufie i łatwo go przypadkowo włączyć, a wtedy zaczyna się śmiać, wiercić i obracać, co bardzo Julcię bawi. Tak samo jest z Myszką. Tak ją kładę żeby Julcia mogła przypadkiem ją włączyć, Myszka też się rusza choć oczywiście nie wywija tak jak Elmo. Takie właśnie zabawki pozwalają Julci na samodzielną zabawę, co widzę że daje jej sporo radości. Dlatego na celowniku jest teraz Kubuś
Mamy nadzieję, że dzięki temu może z czasem przypadek będzie się stopniowo przemieniał w działanie bardziej celowe
wczoraj Julcię odwiedziła Wiktoria, przesympatyczna kolażanka, troszkę starsza od Julci, która mieszka nad nami. Bardzo ładnie bawiła się z Julcią, wylądowałyśmy nawet w wyżej przedstawionym namiocie, który obecnie zajmuje sporą część pokoju ![]()
Dziękujemy za ubranka, bardzo się przydadzą
no i za bajeczki ![]()
a tu dziewczyny razem
podobno znowu idzie mróz, ale jesteśmy przygotowane!
jeszcze na koniec tylko dwie ważne sprawy:
1. Sylwiu kochanie bardzo się cieszę, Ty wiesz z czego
buziaczki!
2. Łuki – powodzenia! trzymam kciuki!

Chcielibyśmy prosić o przekazanie Julci 1% swojego podatku. Z możliwości pozyskiwania środków finansowych na leczenie i rehabilitację w tej formie korzystamy już trzeci rok i za każdym razem jest to bardzo istotny procent całości zbieranych pieniążków, co umożliwia nam zachowanie płynności w wyjazdach na turnusy i korzystaniu z rehabilitacji na miejscu. Po kliknięciu na powyższy baner pojawią się szczegóły dot przekazania 1%, w tym obraz części PIT, w której wpisuje się dane do przekazania 1% - dane Fundacji i Julci. Jest to wzór zaakceptowany przez Fundację i gwarantujący nam szybkie i sprawne zaksięgowanie wpłat.
Z góry bardzo dziękujemy za wszystkie wpłaty!
Witam serdecznie ![]()
patrząc po tytułach ostatnich postów, z mojego blogu zrobiło się centrum pogodowe
to chyba dlatego, że pogoda dosyć mocno determinuje codzienność i ma duży wpływ na nasze samopoczucie. Weźmy taki mrozik – czaił się czaił i proszę, od razu sypnął -10, bez uprzedzenia (choć może uprzedzona bym była gdyby nie to, że głównym moim kanałem informacyjnym jest cbeebies i playhouse disney, a tam jakoś niewiele o tym mówią…
) i nagle uszy marzną, bo jak zwykle najlepiej do zimy pod kątem odzieżowym przygotowana jest Jula
Kupienie czapki okazuje się nie być tak proste jak myślałam… choć i tak jest niczym w porównaniu z kulkudniowym już maratonem po sklepach mojej koleżanki która próbuje kupić sobie kurtkę… bezskutecznie, mimo determinacja jest tym większa im większy robi się mróz.
Zdecydowanie zbliża się era grzanego wina ![]()
Tymczasem Julcia miała zabawę andrzejkową w przedszkolu, a konkretnie w wynajętej na tą okoliczność sali. Zabawa miała bardzo pokrzepiające hasło “andrzejki w tropikach”. Super sprawa, bo wchodząc z mroźnego dworu nagle można się było znaleźć w strefie palm kokosowych, małpek na drzewach, mnóstwa kolorowych kwiatów i obowiązkowych hawajskich naszyjników a wszystko to okraszone wesołą muzyką zachęcającą do tańczenia. Poszliśmy z Damianem na tą imprezkę żeby zrobić Julci zdjęcia i z nią potańcować bo Jula to uwielbia
Tańcowaliśmy więc, jedliśmy dobre rzeczy a Jula wylosowała gwiazdeczkę która przepowiedziała jej, że zje obiad z Adamem Małyszem
Ta osobliwa i bardzo konkretna wróżba nabiera większego znaczenia w kontekście naszego wyjazdu na turnus do Michałkowa w styczniu, gdyż Wisła jest nieopodal
Także Panie Adamie, chciał nie chciał, wróżba była i obiad musi być! w razie czego mam to na piśmie ![]()
Może być ciężko bo to będzie sezon skoków narciarskich, ale co tam, szybko zjemy, damy radę!
W każdym razie zabawa była super, dekoracje genialne i na pewno bardzo pracochłonne, dzieci z środka bawiły się razem z dziećmi ze szkoły podstawowej, także było wesoło i kolorowo. Wielu rodziców przyłożyło się do ubrania dzieci kolorowo i tropikalnie, a nawet jak ktoś wyglądał “codziennie” to rozdawane przez opiekunów girlandy hawajskie dodawały mu koloru ![]()
Jula miała swoje osobiste piękne girlandy z lampkami, dzięki Cioci Dominice, która zachowała je z sezonu plażowo-letnio-krynicomorskiego
Dzięki Dominisiu, przydały się, nawet ja z jednego czasowo skorzystałam
Swoją imprezkę andrzejkową miała nie tylko Julcia. W tym roku jakoś się udało nam też bardzo sympatycznie spędzić weekend andrzejkowy, co prawda nie w tak tropikalnych klimatach, ale za to wesoło, smacznie i rodzinnie ![]()
Były moje kochane szwagierki i szwagry i jak na rodzinną imprezkę przystało – dzieciaki więc było bardzo wesoło
zdecydowanym centrum rozrywki okazała się nasza pufa, która była genialnym lądowiskiem dla wyrzucanych w górę Julci kuzynów
Chłopaki i Jula dzielnie wytrwali prawie do 22.00, poległ tylko Igorek, który też dzielnie zasnął mimo wrzawy i pospał sobie dając rodzicom czas wolny, kochany chłopak ![]()
a tu Julcia z Igorkiem na kolanach
Imprezki imprezkami a w tzw międzyczasie Jula dzielnie pracuje. Ćwiczy w przedszkolu i z Sebastianem i idzie jej bardzo dobrze
Grafik zajęć Julci ostatnio się uzupełnił o zajęcia logopedyczne czyli te, których zawsze gdzieś tam nam brakowało, a które są bardzo ważne dla Julci. A to wszystko dlatego, że od Sebastiana przypadkowo dowiedziałam się o gabinecie logopedycznym “Gaduła” w Elblągu, który prowadzi Pani Agnieszka Łega-Przedpełska. Od razu zadzwoniłam i za kilka dni byliśmy umówieni na pierwszą wizytę. Jula uwielbia zajęcia z logopedą i wiem, że dużo z nich wynosi, także są dla nas bardzo cenne.
Pani Agnieszka bardzo chwaliła Julcię po pierwszym spotkaniu za jej skupienie i koncentrację. Julcia zawsze odpowiednio wskazywała wzrokiem zapytana o to co jest na obrazku. Pani powiedziała że wiele może z nią zrobić i będziemy pracować nad usprawnieniem komunikacji.
Jula jest na razie zapisana na dwa spotkania w tygodniu, później zobaczymy.