Nadszedł jak co roku i jak co roku było bardzo sympatycznie

Babcie Julci świętowały razem z nią w przedszkolu, a konkretnie w OREWie (różnica jest o tyle istotna, że świętowały też Babcie i Dziadkowie całkiem “nieprzedszkolnych” dzieci, uczęszczających do ośrodka).

Było wesoło, tłoczno (jak co roku frekwencja była ogromna), słodko (pyszności stały na stołach zachęcając do skosztowania), przesympatycznie, a nawet multimedialnie gdyż puszczane były filmy nakręcone na zajęciach z w poszczególnych grupach i zdjęcia z imprez ośrodkowych. Dzięki temu mogłam zobaczyć jak Julcia je drugie śniadanko i jak wącha coraz to inne rzeczy podtykane pod nosek w ramach terapii zajęciowej w kuchni oraz jak obserwuje jak to się piecze chlebek i bułeczki podczas wizyty w jednej z naszych lokalnych piekarni.
W sumie pewnie niektórzy się zastanawiają cóż ja robiłam na dniu Babci w przedszkolu?… – otóż obserwowałam… (bardzo lubię takie imprezki), towarzyszyłam mężowi robiącemu zdjęcia
i poplotkowałam z kilkoma spotkanymi przy okazji koleżankami a to też ważna sprawa…
I bardzo się cieszę bo gdzie bym obejrzała wspomniane filmiki?!… W sumie to też myślałam, że będzie potrzebne duchowe wsparcie Julci Babciom, ale Babcie już zaprawione w boju, już drugi raz na takim spotkaniu, także bawiły się doskonale
buziaczki dla Was! i dla Dziadków też przy okazji!

Julcia generalnie nie przepada za tego typu imprezkami, ale wtulona cały czas w Babcię Danusię (jak obok widać) zniosła wszystko dzielnie i oglądała filmiki i zdjęcia
Pod wieczór byliśmy z wizytą u naszej Babci, a konkretnie męża, zjedliśmy pyszne ciacho, pogadaliśmy sobie i znowu Julcia poszła późno spać bo się zasiedzieliśmy
Do tego była strasznie rozbawiona bo ostatnio najśmieszniejsze na świecie jest to jak Tata kręci kierownicą! Julcia jak wsadzam ją do fotelika już ma uśmiech na twarzy a z czasem aż nie może powietrza złapać ze śmiechu (i po co inwestować w DVD samochodowe
) człowiek jeździ tyle lat i nie zdaje sobie sprawy z tego, jak przezabawne jest kręcenie kierownicą !
dobrze, że dzieci są w tych sferach bardziej zorientowane
(Tata nawet twórczo na fali wymyślił krótką pioseneczkę pod to konto, żeby nie było tak monotonnie
) Julcia zanosi się śmiechem, a każdy większy zakręt to istna komedia:) i super ale o godz 21 po takim śmiechu średnio chciało się jej spać i już potem wszystko ją śmieszyło, łącznie z “dobranoc słoneczko” po którym to wybuchała szczerym śmiechem… no cóż, znowu szykuje się ubieranie rano córci w stanie nazwijmy to “półśpiącym”…