taki to dziś miałam właśnie dzień i może na pozór to nic nadzwyczajnego ale Ci, którzy mnie znają wiedzą, że nie jestem entuzjastką pieczenia ciast i robię to raczej zmuszona okolicznościami typu urodziny czy Święta (zdecydowanie wolę upiec mięcho), dlatego też dzień w którym upiekłam dwa biszkopty pod rząd zasłużył na swój wpis na blogu ![]()
Okoliczność jaka mnie do tego pchnęła jest nie byle jaka bo Jula kończy jutro 6 latek i z tej to okazji postanowiłam się wyszaleć kulinarnie w materii nieco mniej mi bliskiej czyli w tzw “imprezce na słodko”
Tak przy okazji sobie pomyślałam, że historia biszkoptu przechodziła u mnie w ostatnich latach pewną ewolucję: od gorączkowego szukania w sklepie gotowego biszkoptu dzień przed imprezką, poprzez pieczenie biszkoptu z paczki, aż w końcu, nieco zachęcona “ten biszkopt zawsze wychodzi” mojej kochanej przyjaciółki, której wierzę bezgranicznie, zaczęłam piec go sama i muszę przyznać, że z dobrym skutkiem ![]()
Może to przychodzi z wiekiem?… taka potrzeba spełnienia się w dziedzinie dotąd postrzeganej jako coś raczej zbędnego na co dzień, i jako takiego, wymagającego maksymalnego uproszczenia a przy tym charakterystycznego dla żon i matek z nieco dłuższym jednak stażem…
Cóż… najważniejsze są chęci
pieczenie ciast ma przyszłość
może w nieco ciaśniejszych spodniach, ale ma
żeby jeszcze tylko Julcia przy tym troszkę chociaż bardziej doceniała efekt takiego pieczenia… (bo na szczery zachwyt Damiana zawsze mogę liczyć
)
słodycze które Jula lubi albo jeszcze nie istnieją albo skutecznie się przed nami ukrywają… nieliczne które dostępują zaszczytu zachęty do dalszego karmienia w postaci szeroko otwartej buźki, można policzyć na palcach jednej ręki i szczerze to nawet sama nie bardzo pamiętam jakie to są… w tej dziedzinie zdecydowanie poszła w ślady Babci Danusi
To się słodko zrobiło, chyba pójdę jakiegoś ogórka kiszonego przegryźć
Julka wróciła do przedszkola po tygodniowej przerwie, mam nadzieję, że już będzie wszystko ok. Dziś był już Sebastian a później zaliczyła dwugodzinne zajęcia logopedyczne z panią Agnieszką. Do domu przyjechaliśmy w porze mocno już wskazującej na “czas spać” więc po szybkiej akcji kolacja-lekarstwa-mycie położyłam Julcię spać i migusiem zasnęła ![]()
to myślę tyle, pewnie niedługo będzie okraszona już zdjęciami, relacja z Julci urodzinek.
póki co pozdrawiam serdecznie ![]()
i jeszcze fanów serialu “Przyjaciele” który oglądamy już nie wiem który raz i nie wiem który raz się pokładamy ze śmiechu… zachęcam do obejrzenia dwóch seriali komediowych, na jakie trafiłam przypadkowo a które są serialami Matthew Perry’ego i Matta LeBlanc’a, ich tytuły to odpowiednio “Mr Sunshine” i “Episodes”. To dopiero początek obydwu, ale są zabawne i wygląda na to, że coś z tego będzie