jest ciepło więc trzeba jeszcze korzystać…

…z pogody ładniej oczywiście :) Jula ma się już zdecydowanie lepiej więc brak stabilizacji pogodowej nie działa nam już tak na nerwy. Ataki w ciągu dnia już praktycznie ustały, ostatnio zdarzył się jeden w nocy ale na szczęście nie był duży, obyło się bez wlewki. Mamy nadzieję, że zwiększona dawka leków też już przynosi skutek.
Podsumowując – Jula w pełni sił i z humorem wróciła do zajęć i przedszkola i wszędzie radzi sobie bardzo dobrze nasza mała córcia kochana :)

W niedzielę skoczyliśmy do Babci za miasto, żeby nacieszyć się świeżym powietrzem w otoczeniu przyrody i przy okazji uzupełnić domowy warzywniak :)

ale nade wszystko – poobcować nieco z piękną przyrodą czyli wpaść w kwiatki i sprawdzić jakie są mięciutkie :)

kwiaty, przyroda, kępa,

kwiaty, przyroda, kępa,

kwiaty, przyroda, kępa,

kwiaty, przyroda, kępa,

a oto piękna niespodziewanie i równie niespodziewanie fotogeniczna… kapustka :)

kwiaty, przyroda, kępa,

jak kapustka to i jabłuszka

kwiaty, przyroda, kępa,

kwiaty, przyroda, kępa,

kwiaty, przyroda, kępa, kwiaty, przyroda, kępa,

kwiaty, przyroda, kępa, kwiaty, przyroda, kępa, kwiaty, przyroda, kępa,

był też czas na pyszne deserki :)

i na koniec jeszcze kilka zdjątek z domku:

suuuuuszenie włosków – niezbyt ulubiona czynność Julci, aczkolwiek, z racji jej długo schnących gęstych włosów – konieczna, okazało się fajnie wygląda na zdjęciach :)

tym razem zdecydowanie ulubiona czynność Julci – czytanie książeczek :)

do zobaczenia na relacji z targów :) czas się spakować (obiecałam zmieścić się w jedną walizkę, co, biorąc pod uwagę fakt iż jedziemy na dwa dni, nie powinno być problemem… – cóż “nie powinno” jest przy moim talencie do pakowania, kluczowym określeniem)



Skomentuj