kanapka z pasztetową czyli nowe nawyki żywieniowe :)

Witam serdecznie :)
jesteśmy już troszkę w domku, nawet nieco więcej niż troszkę, Jula tydzień chodziła do do przedszkola i wygląda na bardzo zadowoloną z tego powodu :)
Chyba teraz czeka nas kilka dni w domku, bo Jula coś podziębiona jest troszkę, póki co to tylko katarek i mamy nadzieję, że nic większego się nie wykluje, ale do przedszkola nie pójdzie przez kilka dni. Najgorzej, że w poniedziałek ma zabawę karnawałową z walentynkami połączoną dodatkowo i wygląda na to, że ją ominie… a suknia balowa wisi w szafie i czeka…:) cóż, może zorganizujemy jakiś prywatny bal specjalnie dla Julci :) szczególnie, że niedługo urodzinki a przez dłuższy karnawał w tym roku jeszcze nie w czasie postu.
Zobaczymy, najważniejsze żeby zdrowiutka była.
No ale tytuł postu zobowiązuje więc kanapka… i to z pasztetową… no nie jest to zdecydowanie moje ulubione zestawienie i pewnie nigdy nie dowiedziałabym się, że Julci wręcz przeciwnie ale Damian uwielbia pasztetową w każdej postaci i siłą rzeczy w końcu udowodnił, że Jula to córeczka Tatusia :) (ja przekazałam jej w genach miłość do jajecznicy w pomidorami której Damian fizjologicznie nie znosi… :) ).
Jula na tyle upodobała sobie to danie, że nie przyjmuje do wiadomości, że może się owa kanapeczka skończyć (po trzeciej zaczynam być bardziej stanowcza i sugestywnie odsuwamy się od stołu :) ).
Piszę o tym dlatego, że Juli ostatnio w ogóle zmieniły się nawyki żywieniowe i to co do tej pory uważałam za pewny punkt menu okazuje się już tak pewnym nie być… Ja oczywiście nie narzekam, bo to znaczy że po pierwsze Jula wie czego chce a po drugie umie nam to zamanifestować :) Pewnie trwa to nieco dłużej niż u dziecka które może powiedzieć co chce, ale metodą prób i błędów (oraz po częstych rozmowach pod tytułem “czemu Ona znowu nie chce jeść?.., mam już dosyć!”… które dzielnie znosi i łagodzi mój mąż :) ) udaje nam się w końcu załapać że Jula straciła ochotę na naleśniki z dżemem i (choć przyjęłam to lekkim zawodem) jajecznicę z pomidorami :)
Mama mi ostatnio powiedziała, że niektórzy piszą np “dziś jest ładna pogoda” a ja o tym samym potrafię napisać dwie strony – ale na pewno nie spodziewałaś się Mamuś że potrafię tyle napisać o kanapce z pasztetową!… :)
Niedługo po ostatniej świątecznej wizycie przyleciał mój Tata. Jula jak zwykle szczęśliwa spędziła z Dziadkiem trochę czasu i jak zwykle doskonale się rozumieli :) co widać na załączonych obrazkach :)

z Łukaszem sprawdzaliśmy najnowsze trendy :) trzeba być na bieżąco :)

moi kochani rodzice :)

Poza tym bezcenna codzienność :) Najważniejsze że rehabilitanci pracujący z Julcią na miejscu (Sebastian i Iza) są z niej zadowoleni i twierdzą że wróciła z turnusu rozluźniona i fajniejsza i nawet nie tak mocno zmęczona :) zaprawiona w boju już jest nasza córunia :)
A przecież po to się jeździ na turnusy żeby było lepiej :)
Teraz praca na miejscu, a zajęć się namnożyło nam ostatnio. Poza zajęciami wg grafiku w przedszkolu, po południu jest Sebastian cztery razy w tygodniu, dwa razy pani Agnieszka logopedka i dwa razy pani Ania i dogoterapia z Negrą.
Na szczęście wszystkich tych terapeutów Jula uwielbia i wita każdego z uśmiechem a to dla nas najlepszy sygnał że dobrze robimy i że trafiliśmy na wspaniałych ludzi i świetnych fachowców:)
Chyba teraz czeka nas kilka dni w domku, bo Jula coś podziębiona jest troszkę, póki co to tylko katarek i mamy nadzieję, że nic większego się nie wykluje, ale do przedszkola nie pójdzie przez kilka dni. Najgorzej, że w poniedziałek ma zabawę karnawałową z walentynkami połączoną dodatkowo i wygląda na to, że ją ominie… a suknia balowa wisi w szafie i czeka…:) cóż, może zorganizujemy jakiś prywatny bal specjalnie dla Julci :) szczególnie, że niedługo urodzinki a przez dłuższy karnawał w tym roku jeszcze nie w czasie postu.
Zobaczymy, najważniejsze żeby zdrowiutka była.
Niedawno byłam na zorganizowanym przy okazji comiesięcznych zebrań w ośrodku wykładzie nt. tego jak rozpoznawać i radzić sobie z bólami kręgosłupa czyli temat jak najbardziej nas, rodziców z gatunku “dźwigających” dotyczący. Otóż podobno ludzie dzielą się na tych którzy doświadczyli i tych którzy doświadczą bólu kręgosłupa i coś w tym jest, bo przecież nasz tryb życia jest dosyć samodestrukcyjny i wcale nie trzeba mieć dziecka niepełnosprawnego do dźwigania żeby notorycznie nadwyrężać kręgosłup.
A przecież nie młodniejemy… :) pisałam jakiś czas temu felieton dot. wkraczania w magiczny wiek 30 lat i teraz wiem już dlaczego jest to zreguły taka traumatyczna granica. Jak się dowiedziałam na owym wykładzie właśnie, organizm ludzki rozwija się do 30 a potem już tylko korzysta z tego co ma jednocześnie stopniowo się, mówiąc kolokwialnie, “zużywając”… no i pozamiatane :)
Panie Krystianie, dziękujemy za te cenne informacje, będziemy na siebie uważać bo wystarczająco Pan nas nastraszył…
Pozostając w temacie radzenia sobie z bólami kręgosłupa dziękuję bardzo firmie Balsan Futura za propozycję i fachowe konsultacje z lekarzem rehabilitacji w sprawie jak najbardziej dla Julci optymalnego wykorzystania maty do hydromasażu.
A pozostając w temacie podziękowań chciałam podziękować za pieniążki które wpłynęły na Julci konto w fundacji z apeli jakie wysyłałam do firm, ponieważ nigdy nie wiem czy owe firmy życzą sobie aby je wymieniać zawsze wysyłam podziękowania indywidualnie i tak tez robię tym razem.
Chciałam za to bardzo serdecznie podziękować na łamach blogu Panu Piotrowi z Warszawy, którego adresu z racji ochrony danych osobowych nie posiadam, a który od kilku już lat regularnie co miesiąc wpłaca na konto Julci w Fundacji tą samą kwotę.
Nie wiem jakie są szanse, że Pan Piotr to przeczyta, ale warto spróbować :)
Pan Piotr wpłaca już bardzo długo ale brak adresu nieco ograniczał moje możliwości podziękowania, a teraz jak mam blog (co prawda mam go już nieco czasu ale jakoś dopiero wpadłam na to, żeby tak zrobić… ) mogę choć tak podziękować.
Jeszcze raz bardzo dziękujemy w imieniu Julci i pozdrawiamy serdecznie:)



Skomentuj