Walentynki jak Walentynki, szczerze mówiąc niespecjalnie celebrujemy to Święto, bądź co bądź z importu, ale też nie ma co udawać, że to zwykły dzień skoro wszędzie dookoła serduszka, amorki i pluszaki
to takie słodkie i sympatyczne… nawet poddaliśmy się nastrojowi i mieliśmy zaplanowany nieco dzień, ale Julcia ma ostatnie dni nazwijmy to”przednapadowe” czyli jej zachowanie i mniejsze drgawki wskazują na to, że będzie miała niebawem napad, więc baliśmy się ją z kimś (a konkretnie z moim braciszkiem, gdyż on się zaoferował) zostawić. Także skończyło się na wieczornym drineczku i fajnym filmie, jak oczywiście pozostającym w tematyce walentynek ![]()
Nie mogliśmy naturalnie przegapić wystawy walentynkowej w jednym z naszych centrów handlowych i nie żebyśmy byli specjalnymi fanami takich wydarzeń kulturalnych, ale ta wystawa wyjątkowo nas interesowała, gdyż były na niej zdjęcia Damiana
Biorąc pod uwagę dosyć krotki czas, jaki miał na przygotowanie zdjęć i zapał i zaangażowanie z jakim tworzył na ich potrzeby przeróżne kompozycje walentynkowe (swoją drogą chłopak ma wyobraźnię!…
) wyszły z tego niesamowite zdjęcia! Ponieważ nie wszystkie trafiły na wystawę (organizatorzy mieli też swoje wizje) myślę, że dobrze byłoby zamieścić je na łamach blogu, należy im się
te zdjęcia oczekują żeby być opublikowane i na pewno byłyby zawiedzione gdyby utknęły w katalogu “walentynki 2010″
oto wystawa:
Julcia też miała Walentynki, nawet jedną dostała, od tajemniczego wielbiciela z przedszkola (w sumie to może nie był taki tajemniczy i podejrzewam, że dostał też Walentynkę od Julci…
W każdym razie pierwsza Walentynka mojej córci musi być na blogu koniecznie! także niniejszym ją zamieszczam:
i jeszcze niektóre zdjęcia walentynkowe Damiana:
i dosyć o Walentynkach
jak na nieobchodzącą szczególnie tego “święta” i tak sporo napisałam
Zdjęcia świetne:-) Nawet “święto zza oceanu” zrobiło się klimatyczne
Pozdrowionka!