Julcia poszła już dziś do przedszkola, choróbsko sobie poszło mam nadzieję, że na dobre
martwi mnie tylko fakt, że ma praktycznie cały czas zimne dłonie i stópki, masaże pomagają na krótko, gorąca kąpiel na dłużej, ale tą fundujemy sobie dopiero wieczorkiem, potem pod kołderkę i już jest cieplutko
Julcia nie śpi ciepło ubrana, tylko w body na krótki rękawek i nigdy nie marzła, tylko w dzień jakoś ostatnio… Może przez to przeziębienie i zastój w rehabilitacji mięśnie troszkę się zastały i przez to też krążenie nie jest najlepsze, poobserwujemy ją troszkę i najwyżej popytamy lekarzy.
Tak czy tak, zanim Julcia wróciła do przedszkola (nie na długo bo od poniedziałku przerwa świąteczna a po Świętach turnusik do 8 stycznia) pobyła troszkę w domku i porobiliśmy troszkę zdjęć
i to właśnie ten nasz “domowy” tydzień z tytułu tego postu
tak więc tradycyjnie rysowałyśmy, grałyśmy, malowałyśmy i jeszcze czytałyśmy książeczki:
Julcia nie umie sama rysować czy przewracać kartek w książeczce, (choć na zdjęciach wygląda może że jednak umie) kredeczkę czy pędzelek wkładam jej do ręki i sama ją prowadzę, napięcie mięśni jest zbyt duże żeby mogła sobie sama poradzić, ale stara się i lubi wszelkie zajęcia w których pracujemy jej rączkami
dużo ułatwiło nam nowe krzesełko w którym Julcia porządnie siedzi i ma wygodny stolik.