no więc przyszła jesień…
przynajmniej kalendarzowo, bo pogoda jeszcze się dokładnie nie zdeklarowała
w każdym razie to bardzo dobry czas na niedzielne spacerki w słonecznym, ale już powoli pokrywającym się kolorowymi liśćmi, parku. Ponieważ nie ma u nas takiej opcji, żeby na spacerek wyruszyć bez aparatu, mam kilka zdjątek Julci na placu zabaw
na zdjęciach co prawda tego nie widać, ale była tam jedna dziewczynka która bardzo przejmowała się tym, że Julcia zaczęła płakać (a zaczęła bo przestraszyła się chłopca który skoczył niedaleko nas z drabinki) i strasznie próbowała ją pocieszyć… opowiadała jak to ona bała się kiedyś pszczoły ale już się nie boi i (przekonana, że to jest przyczyną płaczu Julci) tłumaczyła jej że naprawdę nie ma się czego bać
naprawdę przesłodko to wyglądało
dzieci są bardzo wylewne i bezpośrednie, najczęściej to one (często bezskutecznie powstrzymywane przez rodziców) pytają nas dlaczego Julcia siedzi w wózeczku mimo, że jest już taka duża, są szczerze ciekawe i należy tą ciekawość zaspakajać, dlatego zawsze staram się jak najprościej dla nich wytłumaczyć co i jak.