Jak co roku nadeszły Mikołajki
i jak co roku nadeszły prezenty
nieco się niestety przesunęły w czasie bo byłam w weekend na szkoleniu w Warszawie w Fundacji. Ale co się odwlecze to nie uciecze (podobno…
) Zaraz w poniedziałek odwiedziło nas (w sensie Julcię oczywiście) kilka Mikołajowych pomocników. Ostatni w postaci Mikołaja z firmy w której jestem jeszcze zatrudniona, dobił dziś rano
to mój serdeczny kolega z pracy, który zjawia się u nas niestety tylko raz w roku ale za to regularnie
Julcia więc zadowolona, i obdarowana:)
Jeszcze nieco chorutka niestety, jakiś masakryczny ten katar, męczy ją i męczy, ciężko jej spać, często się budzi biedulka dziś jest już lepiej, mam nadzieję, że to już końcówka, może Julcia załapie się jeszcze na tydzień przedszkola przed przerwą świąteczną i turnusem na który jedziemy 27 grudnia.